Recenzje

 „Pokazywane na wystawie obrazy znamionuje ten sam żywy stosunek do elementarnych składników malarskiego dzieła: koloru, światła i faktury, choć wizje świata, akie prezentuje nie zawsze są takie same. Prace nawiązują do tradycji malarstwa materii.

W tych olejach, których powierzchnie koloru rozprowadzane są szerokimi pociągnięciami szpachli, malarz przekazuje płótnom coś z mięsistej substancjalności świata. Ciężar i solidności malarskiej plamy, bogactwo form i kształtów uzyskane w dialogu ze światem zewnętrznym stają się swego rodzaju zmysłową apoteozą rzeczywistości. Brak tu owego kontaktu z realnością, który kwestionuje łatwe uogólnienia zastępując je unikalną konkretnością ”tu i teraz”. W obrazach tych dekoracyjne rytmy powtórzeń i zręczne malarskie efekty służą stworzeniu wdzięcznej ale pustej idylli, która ma swe źródła w stereotypach raczej niż w realności. To odrealnienie i dematerializację w drodze od rzeczywistości zewnętrznej do własnego, wyimaginowanego świata dostrzec można w szeregu niemal abstrakcyjnych obrazów. Święciński bez wątpienia zafascynowany jest własną zdolnością ożywiania materii, kolor jest uzupełniany ekspresjonistycznym graficznym rysunkiem, często drapanym w malarskim tworzywie obrazu wyłaniającym się na płótnie spontanicznie w trakcie malowania. To produkt wyobraźni i podświadomości malarza. Drapieżne napięcie wielu z tych przedstawień łączy się z pewnym liryzmem kolorów, które w większości płócien obejmują całą gamę widma. Nie ma tu dramatu, a raczej pretekst do kolejnej gry z materią, której nadrzędnym celem jest obraz. (...)”

Elżbieta Lewandowska, Dziennik Polski, Londyn


„Skrajnie spontaniczne podejście i żywiołowy temperament pozwalają zaliczyć malarstwo Zbigniewa Święcińskiego do improwizowanego, inspirowanego podświadomością ekspresjonizmu. W gruncie rzeczy jednak jest to malarstwo ”materii”, nie pozbawione realistycznych aluzji. Co prawda Święciński sięga po różne bodźce umożliwiające mu znalezienie jakiegoś pretekstu do namalowania obrazu, ale zasadniczą siłą Jego malarstwa jest rekonstruowanie subiektywnych przeżyć. Malarstwo to jest kreacją wyzwalających się emocji, zwłaszcza w obszarze koloru i materii. Z jednej strony autor dąży jakby do radosnej, niczym nie skrępowanej euforii, a z drugiej, do pewnego dramatyzmu i niesamowitości. W malarstwie Zbigniewa Święcińskiego cenną rzeczą jest to, że artysta chce być prawdziwy i spontaniczny i chce pokazać coś wyjątkowego, czym mógłby zadziwić i zachwycić nawet tych najbardziej wybrednych i konserwatywnych odbiorców sztuki i tych, którzy stykają się z malarstwem w sposób intuicyjny, a którym potrzebne są na co dzień optymizm i niezwykłość. (...)”

Stanisław Tabisz, Malarstwo - Zbigniew Święciński, Krosno


"Swoboda białych żagli.

Moje spotkanie z malarstwem Zbigniewa Święcińskiego.(....) było wcześniejsze niż spotkanie z samym malarzem. Miało to miejsce gdzieś na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku (....) zwróciłem uwagę na jego prace podczas jednej z wystaw lokalnych przeglądów plastycznych organizowanych przez krośnieńskie BWA. Rozpoznawalna w nich była szkoła krakowskiego malarstwa, zawdzięczającego wiele estetyce koloryzmu, (....) krakowskiej ASP.  Jako  absolwent tej uczelni, (...) student Juliusza Joniaka, znakomitego malarza martwych natur i nasyconych światłem pejzaży niosących z sobą niezwykłą witalność połączoną z prostym i bezpretensjonalnym zachwytem widzialnym światem, odebrał Święciński niewątpliwie pod jego okiem gruntowną lekcję malarstwa, w którym kolor właśnie, ściśle powiązany z definicją światła jest elementem decydującym i rozstrzygającym obraz. Ale też z pewnością wrażliwość i typ wyobraźni plastycznej (Święcińskiego) z pracowni prof. Joniaka znalazły  dobry grunt i kreatywne środowisko dla własnego  rozwoju.

(...) Święciński w swoich twórczych poszukiwaniach dotykał także wątków figuratywnych w obrazach przedstawiających niekiedy groteskowe twarze, niekiedy rytmicznie uszeregowane postacie, a nawet zdarzyło mu się  „brać na warsztat” mitologiczną figurę Ikara. Ale mam wrażenie, że pomimo udanych często rozwiązań, nagradzanych zresztą na konkursowych przeglądach, pozostawały one na marginesie jego malarskich zainteresowań. Motywem, o którym w tym kontekście  także warto wspomnieć, mającym zarazem szczególne miejsce w tradycji malarstwa kolorystycznego jest klasyczny motyw martwej natury. Tu również Święciński na swój sposób zmagał się ze wspomnianymi wcześniej w odniesieniu do pejzażu, problemami światła i przestrzeni. Martwa natura bowiem , może w specjalny sposób pozwalała mu  zajmować się tym co  spośród plastycznych środków wyrazu okazuje się być dla niego szczególnie  bliskie, tj. zagadnieniami materii, faktury i tekstury obrazu, umożliwiając jednocześnie studiowanie efektów światła sztucznego. Ale w odróżnieniu od ekspansywności pejzażu z właściwym jej cichym życiem, motyw ten redukował na dłuższą metę tęsknotę malarza za bezkresem i otwartością przestrzeni. Tak jakby jego wyobraźnia, nakierowana na przygodę zmiennego, poddanego nastrojom pogody i pór roku krajobrazu z właściwą mu równie zmienną amplitudą refleksów naturalnego światła,  potrzebowała tego plenerowego  oddechu …Obrazy, które Zbigniew Święciński przygotował na obecną wystawę w całości i bez reszty czerpią z pejzażu. Ogromna ilościowo seria prac, realizowana  nieprzerwanie od kilku lat jest właściwie niewyczerpaną improwizacją malarską na temat tego motywu. Zdumiewające jest jednocześnie to, jak przy - zapewne świadomie założonym przez artystę schemacie kompozycyjnym, polegającym na podziale pola obrazowego linią horyzontu na „górę” i „dół”- udaje mu się osiągać wciąż odmienne nastroje malowanego przedstawienia, odmieniając tym samym jego formalny wyraz. Stosowany do realizacji tych niewielkiego zazwyczaj formatu obrazów warsztat, wywiedziony jest jak wspomniałem z dorobku malarstwa kolorystów, z całym jego sensualnym wyposażeniem, predylekcją do budowania  silnych napięć temperaturowych, spiętrzania faktur, rozbijania płaszczyzny na kalejdoskopowe sekwencje barwne. Jednak to co odmiennego wnosi tu wyobraźnia i wrażliwość Święcińskiego, to silna skłonność do ekspresyjnego gestu i pewnej wyraźnej autonomii gry barwnej. Stosunki naturalnych relacji kolorystycznych istniejących w motywie zobaczonym, poddawane są tutaj silnym przekształceniom, wyzwalając się z objęć naturalistycznego opisu na rzecz abstrakcyjnych nieomal rozwiązań. Dodając do tego intensywność fakturalnego gestu, odsłaniającego dynamiczny i strukturalny potencjał ukryty w substancji farby, uzyskuje malarz zjawiskowy efekt wynikający co prawda z obiektywnego wyglądu natury ale osiągający w rezultacie dużą od niego niezależność. Niezależność, która jest istotą realizmu malarskiego a nie przedstawieniowego, opisowego."

Piotr Wójtowicz, Katalog- wystawa BWA Krosno (3)

 

 

Mal’ach-y- מַלְאָךְ
Ta seria obrazów ma swoje pocżatki trzy dekady temu. Pierwsze z nich zostały nazwane: „Upadłe Anioły”.
Czemu upadłe?
Każdy z nich był specyficzny i daleki od anielskiego ideału. Bliżej im było do ludzkich postaci, aniżeli do anielskich. Ludzkie ułomności, aż nadto wyzierały z przedstawianych postaci, które pomimo posiadanych skrzydeł były dalekie od możliwości wzbicia się hen w przestworza, czy też do obdarzenia anielską, opiekuńczą opieką tych, którzy o nią upraszczali i jej potrzebowali. Upadłe anioły były tymi, które same, zagubione i poszukujące- potrzebowały pomocy.
W tej serii powstały takie obrazy, jak Ikar, czy (czerwony, brązowy z salonu?), które poprzez wyraziste i mocne pociągnięcia kreski nadawały charakter i osobowość przedstawianych postaci. Łatwo tutaj o analogię do prymitywnego malarstwa naskalnego, które bez zbędnej oprawy kolorystycznej w jednoznaczny sposób przedstawia swoje opowieści.
Charakterystycznym dla tego cyklu obrazów jest gładkie tło i mocna, mięsista treść farby składająca się na postać, która bywa potraktowana w podobnym do tła kolorze, lub w jego kontraście. Jednak w większości, obraz tworzy grafika- linia rysunku, nadającego charakter prezentowanej postaci.
Kontynuacja tego cyklu nastąpiła w 2019 roku.
Spod pędzla zaczęły wyłaniać się postaci jakby lżejsze i pozbawione ludzkiego, ograniczającego je ciężaru. Niosą ze sobą zupełnie inny kontent- posłańców, z których każdy miał do przekazania inne treści i szczególną dla siebie wymowę. Wszystkie posiadają charakterystyczne dla postaci anielskich- skrzydła- nie będąc idealnymi aniołami i będąc dalekimi od uzurpowania sobie prawa do tak szczególnego i jedynego w swoim rodzaju, wyróżnienia.
Postaciom nadana została nazwa Mal’ach- z hebrajskiego, w bezpośrednim tłumaczeniu nazwa ta oznacza po prostu anioła. Jednak byłoby to zbyt oczywiste.
Mal’ach to posłaniec, a w interpretacji autora prac przybiera postać posłańca, dedykowanego poszczególnym zadaniom.
To, co definiuje, wyróżnia i jednocześnie odróżnia poszczególne postaci, to kolor i rysunek. Każdy kolor i forma niesie inne przesłanie i jest mu przypisana. Bez trudu można odnaleźć odpowiadającą im rolę, analizując barwę i dynamikę rysunku prezentowanego posłańca.
Jak pisze w swojej książce „Mal’ach- Messengers of God” Bertha Roscoe cyt: ‚God is running the world, everything in it is under His command. He sustains the world by His energy so that not even a sparrow falls to the ground without His decree. And He continually works by angels. The cosmos is heavily populated with myriads of angelic beings who do His commands and hearken to His words. John Milton wrote, "Millions of spiritual creatures walk the earth unseen, both when we wake and when we sleep: all these ceaselessly praise His works both day and night. Angels exist. There are angels in our very midst, however some have fallen from their first estate and are estranged from God. All those who accept and believe have divine protection, provision, and power from these heavenly messengers’.
Co w wolnym tłumaczeniu znaczy: Bóg kieruje światem, wszystko w nim jest pod Jego rozkazem. On podtrzymuje świat swoją energią, tak że nawet wróbel nie spadnie na ziemię bez Jego dekretu. I nieustannie działa przez aniołów. Kosmos jest gęsto zaludniony miriadami anielskich istot, które wykonują Jego polecenia i słuchają Jego słów”- napisał John Milton.
Miliony duchowych stworzeń chodzą po ziemi niewidoczne, zarówno kiedy się budzimy, jak i kiedy śpimy: wszystkie one nieustannie wychwalają Jego dzieła zarówno w dzień, jak i w nocy”. Nadprzyrodzone Anioły istnieją….Są aniołowie pośród nas, jednak niektórzy upadli ze swojego pierwszego stanu i oddalili się od Boga. … wszyscy ci, którzy akceptują i wierzą …, mają ochronę, zaopatrzenie i moc od tych niebiańskich posłańców.”
Jednakże, w swoim malarstwie Zbigniew Święciński daleki jest od oceny i hierarchizowania Mal’ach-ów. Wszystkie mają do spełnienia swoją rolę. I te bardzo szlachetne, i te, które srogo doświadczając, uczą się szlachetności, nabywając ją poprzez lata istnienia w niedoskonałym świecie, dążąc do ideału, a czasami ostatkiem sił utrzymując się przy życiu, okupionym ceną poniesionych strat, rozczarowań, czasami płacąc za to najwyższą cenę, czy jak w słowach piosenki: „klejąc połamane skrzydła”.
W obrazach o wspólnym tytule Mal’ach każdy może odnaleźć cząstkę swoich przeżyć i doświadczeń. Jest to zdecydowanie malarstwo egzystencjonalnie, emocjonalne i zmuszające do refleksji. Jednocześnie zawiera w sobie olbrzymi pierwiastek pozytywnego spojrzenia, zachęcającego do optymistycznego podejścia, z lekko mistycznym przekazem.
Prezentowane Mal’achy mają nadane imiona określające ich posłańczą rolę. Są to np:
Fortissimum”- złoty posłaniec symbolizuje światło mądrości, boską moc nieba i zaufanie. Oznacza wzniosłość ideałów i oświecenie umysłu najwyższym światłem, wskazującym właściwą drogę. Jest także symbolem niezniszczalności, chwały i bogactwa.
Interiorem pacem”- symbolizuje wewnętrzny spokój, który często towarzyszy ludziom sentymentalnym, idealistycznym i niepoprawnym optymistom- pełnym nadziei, wiary i miłości. Koloryt tego Posłańca uwiarygadnia i dodaje ufności.”
Ad finem”. W kierunku słońca
Mikha’el- w dosłownym tłumaczeniu znaczy „któż jest jak Bóg”. Może także oznaczać: do Boga podobny. To imię nosił pierwszy z Archaniołów. Upór, duma, prawość, szlachetność, dobroć, wrażliwość- to tylko niektóre z Jego cech.
Mal’ach „Curae”- o kobiecej sylwetce, z szeroko rozłożonymi, uniesionymi ku górze skrzydłami, otaczający miłością i opieką, chroniący, jak każda matka przed wszelkim złem tego świata, prowadzący do celu.
Creaturae”. Posłaniec kreatywności, energii, zapału, optymizmu, motywacji, zdecydowania i wiary w siebie.
Statera”- pomimo dominującego szarego koloru, w spojrzeniu tego posłańca jest mnóstwo barw, lecz faktycznie, dominujący kolor ma olbrzymie znaczenie. Szarość określa potrzebę równowagi i wyciszenia bez manifestowania uczuć na zewnątrz. To kolor skrywanych emocji. Ciemnoszary (kolor polityków) poprawia komunikację i oznacza otwarcie na merytoryczną, pozbawioną emocji dyskusję. Zaś kolor biały symbolizuje zachłanność na życie, potrzebę przestrzeni i docenienia przez innych. Szary to również punkt pośredni pomiędzy czernią i bielą, nie tylko na skali kolorów, ale również i w symbolice. Mający swoje położenie pomiędzy dniem i nocą, dobrem i złem, szary w konsekwencji nabiera znaczenie tego, co pomiędzy i wyraża neutralność.
Viribus”- z wyraźnie podkreśloną czerwienią oznacza zarówno: krew, ogień, siłę, namiętność i miłość. Znaczenia tych słów są oczywiste, podobnie jak prezentowana dynamika symbolizujących je postaci.
Cessabit”. posłaniec życzliwości, spokoju, cierpliwości i siły.
Sapientiae”- posłaniec mądrości.Mal’achy nie są piękne ani nawet urodziwe, ale są za to bardzo ludzkie i przez to ludzko ułomne. Postaci są prezentowane ze skrajnym uproszczeniem cech anatomicznych. W tym uproszczeniu i w swej prostocie malarskiej grafiki można by rzec- wręcz prymitywnie, co determinuje ich charakter i skupia uwagę odbiorcy na najistotniejszym- przekazie, jaki ze sobą niosą. Tym samym, piękno Mal’achów zawarte w towarzyszącym im przesłaniu, jest ponadczasowe.


Renata Święcińska (4)